środa, 7 września 2011

Rozważania nad Śunyatą wraz z komentarzem do Kaula Upanishada i Jńanasankalini Tantra

Składają się na nie najbardziej trafne, niepodważalne i pomocne twierdzenia zaczerpnięte z Jńasankalini Tantry, Kaula Upnishady i nauk Hinayany i Vajrayany (za źródło m.in. służyła mi pozycja: ‘Tantras – their philosophy and occult secrets’ V.K. Publisjing House, 1981, Delhi, India. Rozdział XVII ‘Buddist Tantras’, której autorem jest D.N. Bose Hiralal Haldar.


Tych kilka źródeł, uznałem, że składa się na konkretną obszernieszją całość, scalającą to co najważniejsze, ku wzmocnieniu każdego, kto poszukuje oparcia na drodze realizacji, a znajdzie je bez wątpienia w tych mocnych, skompilowanych, niepodważalnych naukach.

Odzwierciedlają te teksty także mój osobisty punkt widzenia na wiele spraw, stąd bardziej forma komentarza do poszczególnych wersów pism. Mogą być naprowadzeniem na wiele newralgicznych punktów zapytania dotyczących praktyk yogo-podobnych. Przybliżają tą wydaje się najkonieczniejszą perspektywę i pogląd na praktykę i filozofię, scalając je niejako z sobą, odrzucając, czy pozbywając się tego co niepotrzebne, co zakłócałoby przebieg realizacji wizji, wyposarzając w wizję właśnie, to bezpośrednie dotknięcie i odczucie ‘tego, o czym chce się powiedzieć’, pozostawiąjąc namacalność wizji, która jest lekarstwem na wszelkie zawahania, zwątpienia i chwilowe niepowodzenia. Tutaj prezentowana jest sama wiedza (jńana, vidya) i jednocześnie praktyka. Już od czytelnika obcującego z tym tekstem zależy to jak dobrze go wykorzysta.

Oby pragnienie wprowadzenia tych nauk w codziennym życiu towarzyszyło nam bez przerwy. Wystarczy tej sile pozwolić by w nas mogła działać. Wystarczy się zwrócić w jej stronę. Wytrwanie w tej pracy pozwoli nam pomnożyć owoce tej stabilizacji.

I.

‘Stabilizacja’ dobrze określa Śunyatę (pustkę) Hinayany. W Vajrayanie, która była krokiem naprawczym wobec ekscentrycznej Mahayany, żądnej osiągania siddhi, mocy, i powodzenia materialnego poprzez min. Mantrayogę i inne zabiegi medytcyjno-magiczne, słowo Vajra (piorun) tożsame z Śunyatą oznacza: trwały, niezniszczalny i reprezentuje absolutną podstawę wszystkiego. ‘Stabilizacja’ określa stan, który daje gwarancję i pewność niezmiennego, i niezależnego względem niczego na zewnątrz, jak i we wnątrz, trwania, które jest samoistne, pełne, niczym nieograniczone i szczęśliwe. Pozaczasowe szczęście (mahasukha) pojawia się wraz z ‘połączeniem się’ z Śunyą, (lub powrotem duszy do ducha, jivatmana do paramatmana itp.), to znaczy wtedy, gdy ten się z nią identyfikuje. Trwanie tego stanu można oddać przez negację, gdyż Śunya jest totalnym zanegowaniem tego, co znamy lub do tej pory znaliśmy i z czym się identyfikowaliśmy. Śunyi odpowiada Turiya, które to odpowiadają Ciału Super Przyczynowemu (Maha kaarana deha) i Akshara Purusa w yodze, będącej stanem poza stanem, Czystą świadomością, Szczęśliwością poza czasową. Stan ten jest określany jako Hiranyagarbha, Złote Jajo stworzenia, a gdzie indziej nazywany złotym łonem.

Stan ten różni się nieznacznie tylko od stanu bezpośrednio poprzedzającego, stanu snu głębokiego – Sushupti i odpowiadającego mu Ciału Przyczynowemu, Kaarana Deha, kojarzonemu z zasadą poznania obecną wciąż na poziomie poznającego podmiotu.

Śunya nie jest zatem ani tym co istnieje, ani tym czego nie ma, ani tym i tamtym jednoczesnie. Śunya to wykraczający i wymykający się wszelkiemu możliwemu o niej stwierdzeniu, Śunya jest nieopisana, gdyż podmiot, który podlega warunkom nie może w pełni uchwycić tego, co w sposób pełny wyraża się jako bezwarunkowość, co nie podlega ze wszelkimi tego konsekwencjami żadnym wpływom i siłom warunkującym, choć – i tutaj dochodzimy do pewnego sedna – jego umiejscowienie ponad bytem i niebytem daje mu przywilej identyfikowania tych wszystkich chwilowych i upodmiotowionych form egzystencji, a więc przede wszystkim ludzi, następnie zwierząt, roślin i całej materii nieożywionej, ze sobą.

Ta wizja siebie, powiedzielibyśmy zrozumienie siebie, która wyraża się w przekroczeniu dualistycznego zapatrywania i poglądu, jest następstwem, niejako owocem, przekroczenia własnych ograniczeń, przezwyciężenia praw i sił dezintegrujących, działających jako wszystko to co ma nas rozproszyć i odwieźć od tego kim naprawdę jesteśmy. Siły te działają w oparciu o ułudę, naiwność, nawyki i liczne pragnienia, którym ulegamy, słowem wszystkie te kolejne i „ekscytująe” doznania, do których się przywiązujemy.

Zgodnie z podejściem Vijńanavady, o niczym, co posiada przejściową naturę ani o Bhavie (egzystencji), ani o Abhavie (nie-egzystencji) nie można powiedzieć, że istnieje. Stąd pojawia się koncepcja, że Egzystencja i Nieegzystencja łączą się ze sobą.

Również ta właściwość połączenia cechuje stan Śunyi i Karuny, - współczucie. Połączone są z sobą w jedności (nazwałbym ten stan przed-Śunyatą i po-Śunyacie albo grą wstępną). Yogin, który umie kontrolować swój umysł i serce, i który osiąga tę jedność po oczyszczeniu siebie fizycznym i psychicznym raduje się niezmiernym szczęściem. Ta jedność stanowi początekTantryzmu Buddyjskiego (Yogatantra, Anutta Yogatantra) i była (i jest) przedstawiana przez obejmujące się bóstwa. Obejmujące się w miłosnym uścisku bóstwa reprezentują też nirvanę i mahasukhę. Śunya uzyskuje dodatkowy walor uczuciowy (mahasukha). Śunya w starym znaczeniu ograniczonym tylko do płytkiej i nieznaczącej pustki, jak i Aśunya mogły być odrzucone jako prowadzące do fałszywych wniosków. Stąd ‘prymitywną’ Śunyę zaczęto postrzegać jako świadomość, Prajńę, która jest niezmienna, absolutna, nieporządaniowa, czysta, bez początku i końca jak niebo. Nowe całkiem przedstawienie Śunyi ściśle potwierdziło hinduską ideę Śivam, Satyam (wszech-egzystencja) i Advaitam (bez drugiego). Karuna lub Krpa (Siakti Siwy) jest siłą, która pragnie dobrobytu wszystkich stworzeń we wszechświecie. Będąc absolutne czy nieskończone w rzeczywistości stanowią i łączą się w jedno. Gdy są rozróżnialne, istnieje świat zjawiskowy, lecz gdy są jednością, wówczas nie ma ani podmiotu poznania ani samego poznania, ani poznającego podmiotu. Nie ma przyjmującego, nie ma dawcy, ani żadnego przedmiotu, który można by dać lub dostać. I tym jest mahasukha, najwyższa prawda. Stan ten jest praprzyczyną rozmaitych siddhi, mocy okultystycznych.

W wiekszości tekstów tantryzmu budd. (główny wkład szkoły Vajrayany) realizacja Śunyi dokonuje się poprzez nieprzywiązywanie (nieprzywiązanie). Stąd techniką samą w sobie znaną w dzogczen jest odcięcie wszelkich źródeł rozproszenia, i/lub przywiązania. Stąd doskonałą formą praktyki logicznie wynikającą jest praktyka poza praktyką, poza wysiłkiem związanym z konwencjonalnymi technikami co bliskie jest zasadzie Kaula ‘no restrain – nie ograniczaj się, nie przywiązuj się do tej techniki, rytuału lub innego, i nie praktykuj wstrzemięźliwości (dalej niż gdzie indziej posunięty umiar). Ale podczas gdy wstrzemięźliwość (ograniczanie się w czymś np. ze względu na czyjeś sądy i reguły), jak i brak wstrzemięźliwości potraktowane być może jako akt przywiązania (np. brak wstrzemięźliwości i umiaru w wykonywaniu pewnych technik medytacyjnych, jest także pewnego rodzaju wstrzemięźliwością, narzuconą, coś otrzymujesz kosztem czegoś – wstrzemięźliwość, a to rodzi następstwa, łańcuch uzależnień zamiast zostać przecięty, rozwidla się w najlepsze), to zasada nieprzywiązywania się najszerzej i najogólniej oddaje głębię i uniwersalizm podejścia buddujskiego. Brak umiaru w dowolnej dziedzinie życia w nie mniejszym stopniu prowadzić może do uzależnienia. Myślę, że autorzy Kaula Upanishady, formułując tezę (nie bierz na wstrzymanie), mieli na myśli: nie ograniczaj, nie narzucaj sobie niczego, co jest w pełni zgodne z zaleceniem nieprzywiązywania się, co więcej bardziej je precyzuje. W rzeczywistości ‘no restrain’ powinno się interpretować w duchu: nie narzucaj sobie niczego, ani nie pozwól by ktoś narzucił tobie w jakiejkolwiek formie sposób działania; ‘Nie narzucaj sobie niczego i nie pozwól by ktokolwiek nakazywał ci wykonanie czegokolwiek’ jest bezpośrednim wprowadzeniem do statusu wielkiej nieograniczoności, stanu który cechuje wolnych, a więc wyzwolonych. Odnosi się ten punkt również do naszych i jakichkolwiek schematów myślowych, tych form represji, dyktatu tez i wyobrażeń ograniczonego, totalnie uwarunkowanego społecznie, normatywnie, nawykowo, psychologicznie, dziedzicznie i w każdy możliwy sposób intelektu. Teza Kaula upanishady posiada swoje rozwinięcie w zdaniu: one should behave in a way opposit to that expected – należy działać przeciwnie do oczekiwań innych, zaraz dodając, iż działanie przeciwne (jakby przecinające i blokujące możliwości poddania się pod dyktat czyjegoś nierozwiniętego ego) do oczekiwań innych powinno być w zgodzie z prawością. Jeszcze jedno. Polecenie działania pod prąd oczekiwań innych jest pożyteczne i sprawia, ze takie działanie jest jedynym działaniem naprawdę sensownym w świecie rózmaitych idei i postaw, często przeciwstawnych, które łatwo umieją nagiąć do swoich tez niezdecydowany umysł. Polecenie to mówi nie więcej niż to, aby w życiu kierować się zawsze prawdą i działać w zgodzie z własnym sumieniem. W stanie Śunyi, czy bardzo zbliżonym do niej często towarzyszył mi ten stan nieobojętności w stosunku do drugich, na ich poczucie sprawiedliwości i krzywdy, a zatem tu rolą jest sumienia nie zaniedbywać swoich etycznych zobowiązań w stosunku do bliźnich. Słowem, wrażliwość, która jest otwarciem się własnego sumienia i serca na prawdę ‘objektywną’ tzn. to jak jest i co się dzieje z innymi, jakimi jesteśmy wobec innych. Ma to kolosalne znaczenie, tym bardziej, że to wrażliwi częściej stają się ofiarami nieczułych skamielin emocjonalnych, co stawia ich w niełatwej sytuacji. Działanie zawsze zgodnie z wewnętrzną prawdą lub po prostu, jak pisał Gurdżijew, ‘zawsze mów prawdę’, jest tutaj na rzeczy. W hinduizmie znana jest ścieżka funkcjonowania w prawdzie, czy niekłamania i jest bardzo ceniona. A więc zazębiają się tutaj te wszystkie elementy ze sobą, nieprzywiązanie implikuje mówienie prawdy i odrzucenie kłamstwa, warunkiem nieprzywiązania jest odrzucenie kłamstwa, bycie w prawdzie wymaga od nas abyśmy nie poddawali się dyktatowi innych, nieograniczanie się, nie narzucanie sobie niczego (kłamstwa?) jest też właściwe, gdyż uzasadnia je autentyzm naszych prawdziwych potrzeb lub pragnień w danym momencie.
Acha, Nie zgadzanie się na mechaniczność działań pod dyktando oczekiwań innym, imlikuje w naszej postawie odwrotność zachowań 'innych'. Wiedząc, że wszystko co robimy może mieć ogromny wpływ na innych, nie działamy już w celu osiągnięcia zysków, chyba, że jest to konieczne i przebiega z zachowaniem 'słusznej prawości', lecz z pewnością nie wdajemy się wciągnąć w mechaniczny tryb oddziaływania na innych, poprzez stawiania wymagań mających na celu podporządkowanie kogokolwiek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz