sobota, 27 listopada 2010

W poszukiwaniu równania rzeczywistości. Pustka i pamięć

Dobry i pełny światopogląd to taki, który przyswaja wyniki i konkluzje wszystkich form wiedzy, realizacji i aktów poznania, nie różnicując już ich na ważniejsze, lepsze czy gorsze, lecz jednakowo uznając je za wyraz tej samej esencji. Nie ma wyższych lub niższych form wiedzy, mogą zaś być tylko różne formy przyswojenia wiedzy, sposoby i stadia dające poszczególne przeżycia mniej lub bardziej cząstkowego poznania w relacji do światopoglądu nieróżnicującego, poza dyskryminacją: przyjęciem bądź odrzuceniem. Przypomina mi to jako żywo ‘teorię’ natury umysłu wg. Manjusrimitry (który spontanicznie w trakcie pisania tych słów wpadł mi w rękę), który przypomina, że natura wszystkich rzeczy jest jednakowa oraz, że istotnym faktem, z którego warto zdać sobie sprawę jest jedność i tożsamość nirvany i samsary. Tę myśl wyraża również Kaula Upaniszada, co obwarowane jest nakazem zachowania poufności i nierozpowszechniania nauki, mianowicie, że Dharma i Adharma to to samo, co odpowiadałoby jedności samsary i nirvany. 1) Szczątkowe fragmenty wiedzy, odpowiednie przeżycia świadomości, rzetelne akty poznania kształtują zatem w perspektywie upływającego czasu światopogląd komplementarny, przynajmniej budowanie szerokiej przestrzeni poglądu na świat jest czymś nieuniknionym. Na pewno warto wyciągać głębsze wnioski z nauk nauczycieli dzogczen, takich jak Jongzin Tenzin Namdag - Rinpocze, dla którego inspiracją były nauki 24 innych mistrzów dzogczen. 2)

W tej perspektywie zatem łatwiej będzie zrozumieć to, co chcę wyrazić. Człowiek potrzebuje nauk i filozofii. Potrzebuje z jednej strony nadać swoim przemyśleniom i doświadczeniom pewien charakter, a nawet udoskonalić go, przez to instynktownie –naturalnie pragnie wymyślić dla nich najodpowiedniejsze wzory, po to by nawet w jakiejś odległej lub niezbyt odległej perspektywie stworzyć lub na nowo odkryć prawdziwe i doskonałe równanie, - opis rzeczywistości, w którym odnajdzie wyczerpujące wytłumaczenie wszelkich istotnych dla niego aspektów rzeczywistości. Lecz jeśli taki wzór w ogóle istnieje, to na pewno posiada liczne warianty i specyfikacje zależnie od statusu intelektualnego, wieku, moralności, charakteru, uwarunkowań, wpływów, inspiracji, przetwarzanych wartości oraz szczególnych, jak i poszczególnych symboli kultury. Można zaryzykować twierdzenie, że jeśli istnieje taki wzór, to jest on dla każdego inny i niepowtarzalny, lecz jeśli człowiek wciąż zmienia się i ewoluuje, to wzór, który nie zmienia się wraz z nim, to znaczy nie tłumaczy nowych zjawisk i nie przystaje do rzeczywistości jest nieprzydatny, jeśli nie szkodliwy. To również tłumaczy naturalną konieczność i wartość zjawiska pluralizmu.

Pluralizm światopoglądowy jest dzisiaj konieczny. Nie wszyscy jednak podzielają ten pogląd. Pluralizm w praktyce jako zasada światopoglądu rozsądku jest dobry, ponieważ przełamując granice poznawcze, pozwala na zbliżenie tego, co pozornie, jak się okazało, nie było możliwe. Oczywiście, warunkiem takiego jasnego i nietuzinkowego sposobu postępowania, a więc pluralizmu właśnie, który wyraża się jako filozofia afirmująca życie, filozofia nie na niby, ale filozofia konsekwentna, jest wzajemność. Wzajemność, właśnie ona jest szczególnie cenna. Brak wzajemności ukierunkowanej na prawdę i wartości jest wielkim ubytkiem w całym planie form życia, postrzeganych jako równych sobie.

Wracając do rozważań na temat poszukiwania doskonałego równania zjawisk rzeczywistości, podstawowym kryterium jakie powinno spełnić w tym celu jest wyznaczenie stałego punktu oparcia, który w pewnych sprzyjających warunkach jest tłumaczem wszystkich zapowiedzianych i niezapowiedzianych zjawisk, co więcej wyjaśnieniem przyczyn, dla których warto ponieść wysiłek dialogu i zrozumienia czym jest sam dialog lub nawet próby samodzielnego wyjścia poza jego ramy, co wydaje się jakimś ‘ostatecznym’ przekroczeniem i filozofii wszelkiej, koncepcji czy poglądu, jak i samego siebie.

Czysta filozfia nie może być zagmatwaniem, a wyjaśnieniem. Pogląd komplementarny na świat, który pragnie wprowadzić ład dialogu w wielogłos światowy wieży Babel, doputy ma z uporządkowaniem swym problem, dopóki nie przezwycięży dystansu podmiotu i przedmiotu. Przezwyciężając ten dystans, dostrzega też paradoks sytuacji, w której nikt z nikim nie jest w stanie prowadzić dialogu, w której dialog jest niemożliwy, a jego manifestacje są tylko pozorne. Gdyż kto ma go prowadzić i o czym? Istnieje zatem, jeśli i ten fakt nie jest tylko złudzeniem, monolog, rozmowa z samym sobą, której sens jest także nie bardzo jasny. Dialog pozorny jest pusty, i monolog pusty jest również. Zrozumienie pomiędzy ludźmi jest puste i pustym jest niezrozumienie. Zgoda ma wartość pustki i brak zgody niczym innym nie jest niż pustką. Mają wartość dla siebie i wobec siebie, ale wobec i w obliczu pustki mają wartość pustki.

Teoretycznie filozofia komplementarna przybliża się do idei czystej formy. Nie jest przywiązana do żadnych ostatecznych pojęć, nawet w nie wątpi, neguje dystans podmiotu, przedmiotu i poglądu, nie akceptuje niczego co jest na zewnątrz samego podmiotu poglądu lub, zgodnie z buddyjską wykładnią powiedzielibyśmy, podstawy, co bardziej jeszcze oddala szanse na ustalenie charakteru określonego punktu stałego i czyni urzeczywistnienie takiej folozofii dużo trudniejszym. Filozofia bez oparcia w poznaniu okazuje się tracić swój punkt oparcia. Nie może zatem być innej wiarygodnej filozofii, która chiałaby opisać rzeczywistość w oderwaniu od doświadczenia poznania, od gnozy. Wiara niczym innym nie jest jak formą gnozy, formą poznania, oparciem. Filozofia wówczas jawi się jako wiarygodna, gdy uznaje swą niewystarczalność. Człowiek wątpiący, to często człowiek wiarygodny. Tutaj wiara przychodzi filozofii z pomocą. Wiara jest balansowaniem na linie pomiędzy wiedzą a niewiedzą lub złudzeniem, iż się wie i faktem, iż wiedzy mieć nie można. Muszą zaistnieć odpowiednie warunki do jej obudzenia. Musi zostać przebytych wiele karkołomnych spacerów po cienkiej krawędzi pomiędzy zwątpieniem i wiarą jako utwierdzeniem się i zdobyciem pewności co do podstawy jako takiej w ogóle. Filozofia zatem stałego punku mieć nie może. Tak jak nie da się przekazać podstawy nikomu innemu, względnie jest trudno.

W czystej konstruktywnej filozofii, wbrew jakby istniejącym przesłankom dla przekonania o jej ograniczonym charakterze, można sobie wyobrazić, że wszystkie formy działania są jednocześnie formami komunikowania w pewnym określonym liczbowo zbiorze, a działania odnajdują sens we wzajemności i otwartości na drugich, w uniwersalnym dialogu, prowadzącym ku pomyślności wyrażonej w przyroście wiedzy ogólnej. Dalej, już taka filozofia, od filozofii oparcia i stałego punktu małych grup awangardy duchowej ku filozofii rozwojowej cywilizacji wiedzy, z fazy wyjaśnienia, która w istocie jest fazą wtajemniczenia przez doniosłość ukazywanych treści i nauk, przechodzi w fazę dalszego wtajemniczenia, a obrazującą związki, odziaływania, zakresy działania sił zbiorów i praw. Ale nawet, jeśli dzisiaj definicję wzoru podamy jako „Jedność w różnorodności” i wskażemy na przyczyny, dlaczego tak się dzieje i po co, to nadal istnieje niebezpieczeństwo, że wiedza taka odcięta zostanie od swoich korzeni, zapładniających soli i źródeł. Być może w tym elemencie, na wzór brakującego ogniwa pytania o sens życia, tkwi przynajmniej przedsmak ukazania się tego wielkiego sensu, gdyż faktycznie siły woli i ich podmioty odcięte od swych żyznych źródeł, od pamięci, nie są w stanie przemieszczać się ani swobodnie, ciesząc się pełnią sił, ani tym bardziej bezpiecznie. Otóż nie przez przypadek, naród Żydowski, jak żaden inny, ceni sobie właśnie pamięć i w tej pamięci, wydaje mi się, tkwi istotne ziarno jakiejś wielkiej mądrości życiowej. Pogląd komplementarny nie odrzuca pamięci. W zwierciadłach pamięci przeglądają się nowe pokolenia i tak oto łączą to, co jest z tym co było, choć przecież człowiek ani nie może wszystkiego pamiętać, ani cała ta wiedza nie jest mu do życia potrzebna. Jakąś oznaką mądrości i zapobiegliwości natury jest pamięć wybiórcza, która się skupia tylko na tym, co przedstawia sobą wartość i reprezentuje trwałą jakość. Treści życia nie sposób bowiem przedstawić dość wyczerpująco, choć i dzisiaj żyją narody, które temu poświęciły wiele wysiłków i uwagi, nie wiedzieć ile w tym megalomanii, ile nawyku, a ile tęsknoty i przekonania o wartości takiej pamięci. Niemałą wartość mają różne sentymenty wyższego szczebla, jeśli są w stanie powołać do życia w człowieku te siły charakteru i jakości, jak choćby spostrzegawczość i pamięć, dzięki którym osiąga on komplementarny pogląd na świat, który go uszlachetnia.


---------------------
1)   www.religiousworlds.com/mandalam/ftp/kaula.pdf
2)  http://www.tsering.wroclaw.pl/