1. Niech fregaty tańczą
Niech fregaty tańczą na niebie,
Przybywając z góry, niosą odnowienie.
Niech przybędą z okrzykiem radości,
Ze słońcem na piersi, z jutrzenki promieniem.
Niech wiatry jedynej przestrzeni
Ześlą je nam ku pociesze,
Ku odnowieniu więzów braterstwa,
Co porzuciliśmy, grzebiąc je w niezliczonych troskach
I w zapomnieniu.
Niech teraz, patrząc na nie jako prawdziwych Duti
Królestwa samej przejżystości natury
Tego, co jest,
Śpiewają ich pieśń o pocieszeniu,
O końcu trosk i nieszczęść,
O trwaniu bezkresnym, łagodnym
Niezmąconej czystej obecności.
- Niech się ona nam ziści
- Niech nam się urzeczywistni.
Fregaty i mewy też wszystkie
Kołują jako zwiastuny przeznaczenia i losu,
Rozrzucają dla nas ziarna obecności
- ziarna bezcenne, z wysokich pięter Nieba.
Znając ich smak, dzielą się z nami,
Zapraszają do wspólnej biesiady.
2. kruk samotny bez
Kruk samotny bez głowy,
Co bezpiecznie wtula się w korzuch piór gęstoczarny,
i zamarł, jest jak gałąź lub kamień,
jest trwaniem i niczym więcej.
Umiejętnie współgra ten bezruch i pejzarz zimowy, martwy…
Ptak niepodobny do ptaków,
co stracił dawno swą głowę pod kołnierzem z piór
i zapadł się, przysnął
jest prawdziwym hardcorem…
Od tej pory niech nikt nie waży się
Wypowiadać tego słowa bez odpowiedniej przyczyny.
Hardcorem, zaiste, jest kruk samotny zimowy wrośnięty w gałąź
i nie bardziej obecny, i nie mniej obecny niż gałąź,
który jest gałęzią,
i śniegiem
oraz bezdechem
ten medytator
jest prawdziwym hardcorem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz